W kręgu życia i śmierci – o Warszawie

Początek

Łubieński opowiada historię Warszawy jak jej stwórca, od jej absolutnego początku, kiedy miliony lat temu znajdowała się pod powierzchnią ciepłych mórz. Są tu  historie o zwierzętach mitycznych i prehistorycznych, czyli o syrence i słoniu czy nosorożcu leśnym ( wymarłe około trzydziestu tysięcy lat temu w wyniku zmiany na klimat suchy i chłodny). Pięćdziesiąt tysięcy lat temu na terenach dzisiejszej Warszawy żyły bizony stepowe ( prażubry), mamuty, renifery i dzikie konie oraz bezgrzywe lwy jaskiniowe i wilki. Jęzory zlodowaceń naniosły  głazy narzutowe, a pod koniec ostatniego zlodowacenia pradoliną warszawsko-berlińską, uchodzącą wówczas do Morza Północnego zaczęła płynąć Prawisła.

Pochwała dzikiego

Łubieńskiego opowieść o Warszawie czyta się jak baśń, chociaż treść to wynik rzetelnych poszukiwań naukowych, odkryć paleopasjonatów, znalezisk archeologów, lektur historycznych i współczesnych prac poświęconych przyrodzie, odwiedzin zbiorów archiwalnych i wspaniale opisanych wypraw przyrodniczych autora. Pierwsze ślady człowieka w miejscu dzisiejszej Warszawy  to szczątki jego ceramiki sprzed pięciu tysięcy lat, odkryte w tzw. donicy przed Zamkiem Królewskim w 2005 roku. Ludzka historia miasta przyspiesza wraz z rozwojem handlu: przyjmuje się, że była u początków faktorią handlową założoną za pieniądze toruńskich patrycjuszy. Równorzędny ludzkim bohaterom jest król Wisły – jesiotr ostronosy – rybi kolos, gatunek wymarły w wyniku działalności człowieka, czy biegusy zmienne, rybitwy i świstunki – towarzyszki nadwiślańskich spacerów pisarza. Łubieński odwiedza stare forty, Olszynkę Grochowską, Powązki, czy teren, gdzie do 2021 roku stał tytułowy Czarny Kot. O wszystkich miejscach opowiada historię człowieka i zastany obraz życia – fauna i flora są tu niczym klejnoty korony stworzenia. Każdy zakątek w miarę zielonej Warszawy jest okazją do obserwowania życia ptaków, rozpoznawania ich gatunków, tropienia losów owadów i roślinności. Czarny Kot wraz ze swoją szemraną aurą znika z powierzchni miasta, a na jego miejscu rozkwita życie roślin i owadów. Okazuje się, że nieformalna zieleń ma podobne do formalnej wskaźniki różnorodności biologicznej i retencji.

Niemi świadkowie

Drzewa zasługują na swoją historię tak samo jak ludzie. Autor szuka ich opisów w literaturze varsavianistycznej,  na starych fotografiach czy w serwisie mapowym miasta, gdzie znajduje się, jak pisze autor arcydzieło sztuki w ogóle – mapy Williama Lindley’a, wykonane w latach 1883-1915 na potrzeby budowy sieci wodociągowej. Drzewo Przetrwania, grusza przy skwerze Rodziny Wolskich, czy dąb Mieszko to milczący żywi od stuleci  świadkowie Powstania Warszawskiego, dramatycznej historii kryjówki o nazwie ,,Krysia” , czy zdarzeń w pobliskiej Warszawie.

W połowie drogi między Brukselą a Moskwą

Warszawę w czasie i po katastrofie wojennej kolonizują rośliny ruderalne, wśród  ruin gniazdują kopciuszki.  Po wojnie  w jej sercu wyrasta gigantyczny Pałac Kultury i to miejsce szczególnie interesuje autora. Metodycznie opisuje sam pałac i  tereny wokół niego jako środowisko przyrodnicze. Fascynują go porosty na rzeźbach, anemochory na budowli, czy roślina nadmorskich bagien i słonolubnych łąk u stóp posągu Mickiewicza. Okolice ,,Patelni” okazują się być ptasią oazą wraz z sensacyjnym odkryciem pokrzewki aksamitnej – pospolitego gatunku śródziemnomorskiego, sic!, dokonanym przez synoptyka Michała Kowalczuka  w październiku 2023 roku.

Cenne zakole i bezcenna puszcza

Kolejne czule opisywane miejsce to Zakole Wawerskie, przez naukowców uznawane za skarb z powodu zagęszczenia ptaków lęgowych i występowania rzadkiego ślimaka. Tu autor ryzykuje swoje życie dla dzięcioła i odkrywa post factum, że jego przodek Tomasz Łubieński na tym samym terenie też prawie nie przypłacił życiem, ale potyczki z Moskalami w 1831 roku. Las Bielański ma u Łubieńskiego rangę najwyższego dobra – pozostałości po Puszczy, która do XIV wieku pokrywała Mazowsze i której los jest bardzo niepewny w obliczu ludzkich przedsięwzięć budowlanych.  Oddaje też hołd pasjonatom, badaczom warszawskiej przyrody XIX wieku  takim jak Władysław Taczanowski, kustosz Gabinetu Zoologicznego przy Katedrze Zoologii Uniwersytetu Warszawskiego, giganta polskiej ornitologii, jak określa go autor.

O oikos, o Fuksie, o obrzeżach

Dom autora  i jego pies i Notre Dame de Ochota i zwyczaje gawronów i smutna historia srok i spotkanie ze słonką w środku miasta tworzą przepiękny, zaczarowany świat bliski sercu. Chociaż Fuksa już nie ma i autor nie wierzy w ponowne z nim spotkanie, wspomnienie o więzi z nim ma głęboki sens – jest jak opis źródła życia. Autor odwiedza na rowerze rubieże Warszawy i ,,goni” za znikającymi z różnych powodów żywymi stworzeniami. Martwi się  o kuropatwy,  których liczebność w Polsce zmalała od lat siedemdziesiątych o dziewięćdziesiąt osiem procent. Obserwuje wraz z innymi pasjonatami  rzadkie gatunki ptaków,  roślin i grzybów. Wszystko co żyje utrwala w swoich zapiskach przenikliwie, z miłością, z pasją etycznego obserwatora, a Tobie drogi Czytelniku otwiera drzwi do cudów stworzenia.

Beata Ciacek

WRÓĆ DO AKTUALNOŚĆI